konradwyroda
konradwyroda.blog.interia.pl
<< Październik 2014
PonWtŚrCzwPiąSobNie
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031
O mnie
konradwyroda
Zabierzów
Słówko o mnie
Zobacz mój profil
Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
4173
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
11
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
1
Archiwum
Rok 2014
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Księga gości
 
Powrót

Rozdział 2 - Święto oraz początek Legendy

poniedziałek, 07 maj 2012, 22:57
Rozdział 2 - Święto oraz początek legendy

Z samego rana w rezydencji Namikaze przez okno do pokoju Kazumi Uchiha wpadają poranne promienie słońca przez, które niechętnie się budzi. Po kilku próbach wstania z łóżka w końcu jej się udaje, po czym idzie do łazienki odświeżyć się. Po 30 minutach jest już odświeżona i pełna energii. Nagle usłyszała burczenie w swoim brzuchu, więc udała się do kuchni, gdzie zobaczyła talerz z kanapkami oraz liścik obok nich.

Do Kazumi

Wyszedłem dziś wcześnie do Hokage przećwiczyć moją przemowe, którą wygłosze na dzień stulecia wioski, więc postanowiłem zrobić Ci kilka kanapek na wypadek jakbyś była głodna. Wróce dopiero po południu, aby przygotować się do dzisiejszej uroczystości.

P.S

Mam nadzieje, że kanapki będą smakować.

Naruto Namikaze

„Ech... Jak zjem pójde pospacerować po wiosce." Powiedziała sama do siebie. Po paru minutach skończyła jeść, po czym udała się do wioski. Kiedy przechodziła główną ulicą zauważyła, że każdy jej się przygląda, a przechodnie przechodzący obok niej kłaniają się przed nią. Po chwili dochodzi do baru z ramen, a po wejściu do niego ( Teraz bardziej przypominał restauracje niż zwykły sklep z ramen ) wszyscy klienci siedzący przy stolikach spojrzeli na nią. Zignorowała ich i usiadła przy barku zamawiając jedną miske ramen. Po 5 minutach przychodzi właściel z jedną pełną miską ramen.

„Przepraszam, wiesz może czemu wszyscy mi się tak przyglądają?" Zapytała właściciela.

„To wszystko wyjaśni." Powiedział podając jej dzisiejszą gazete. Kiedy Kazumi zobaczyła co znajduje się na jej pierwszej stronie zamarła, ponieważ było tam zamieszczone zdjęcie jej oraz Naruto jedzących kolacje oraz nagłówek 'Bohater Konohagakure no Sato wraz ze swoją dziewczyną jedzą kolacje w jego posiadłości'

„C-c-co, to ma być?" Zapytała, ale zamiast odpowiedzi usłyszała krzyk dobiegający od strony wieży Hokage, który od razu rozpoznała.

„CO TO MA ZNACZYĆ DO CHOLERY JASNEJ!!!"

************************

(5 minut wcześniej w gabinecie Hokage)

„I jak Naruto podoba Ci się twój strój na dzisiaj." Zapytała Tsunade.

„Tak i to nawet bardzo."

„A co myślisz o stroju dla swojej partnerki?" Zapytała z chytrym uśmieszkiem. Ten na nią popatrzył złowrogim spojrzeniem i odpowiedział.

„Również bardzo ładny."

„Ech... Z tobą coś ostanio nie ma żadnej zabawy." Powiedziała zrezygnowana Tsunade.

„To raczej ty masz takie hmm... Orginalne poczucie humoru." Tutaj Hokage spojrzała na Naruto swoim strasznym wzrokiem. Ale ten nic sobie z tego nie robiąc podszedł do biurka i wziął gazete w celu sprawdzenia co ciekawego dzieje się w wiosce. Kiedy zobaczył co znajduje się na pierwszej stronie krzyknął najgłośniej jak potrafił.

„CO TO MA ZNACZYĆ DO CHOLERY JASNEJ!!!"

„Co się tak wydzierasz?" Zapytała, ale ten nic nie powiedział jedynie rzucił gazet przed jej nos. Po spojrzeniu na nią oczy wyskoczyły jej z orbit.

„Naruto, Kazumi jest w wiosce dopiero od dwóch dni, a wy już jesteście parą?" Zapytała z nie ukrywanym zdziwieniem i ciekawością.

„Musze już iść, jakby, co to umiem całą przemowe na pamięć." Powiedzial i wyszedł z gabinetu, po czym skierował się na główną ulice, a ludzie witali go i kłaniali mu się. On nie zwracał na nich uwagi teraz kierował się w strone swojej posiadłości, ponieważ tam myślał, że zastanie Kazumi. Po pewnym czasie doszedł do Ichiraku Ramen i zabaczył tam tłumy ludzi, a po chwili krzyk Kazumi.

„Pomocy!" Naruto od razu tam podbiegł.

„Przepraszam chciałbym przejść." Powiedział stając na końcu tłum. Kiedy tylko ktoś z tego tłumu spostrzegł Naruto od razu usunął się mu z drogi mówiąc.

„Naruto-sama." Jak inni go usłyszeli od razu zrobili przejście, aby blondyn mógł dojść do dziewczyny. Po rozejści się już tłum na boki Naruto zobaczył Kazumi siedzącą na ziemi i podpierającą rękami z tyłu. Po chwili podchodzi do niej i podaje ręke mówiąc.

„Chodź, musimy stąd szybko uciec." Na jego twarzy widniał uśmiech. Kazumi bez zastanowieni chwyciła jego dłoń, po czym ten przyciągnął ją do siebie i wyszeptał jej do ucha. „Zacznij udawać wraz ze mną." Po tych słowach wziął ją jak księżniczke, a ona zawiesiła mu swoje ręce na karku. W tym samym czasie w strone Ichiraku Ramen kierowała się grupka przyjaciół: Sasuke, Sakura, Ino, Shikamaru oraz Choji. Widząc nie małe zamieszanie przy barze z ramenem postanowili podejść, ale, nim zdążyli dojść zauważyli jak tłum się rozstępuje, a z niego wychodzi Naruto niosący na rękach jakąś dziewczyne, która ma zawieszone ręce na jego karku i wtula się w jego tors. Po chwili znikli.

„To przecież byli Naruto i Kazumi." Powiedziała Sakura.

„Kazumi?" Zapytali wszyscy jednocześnie.

„Nowa członkini drużyny 7 Kazumi Uchiha." Na te słowa wszyscy się zdziwili, ale Sasuke najbardziej.

„Zostawie was teraz samych musze coś sprawdzić, narazie." Powiedział i zniknął nie zostawiają żadnych wyjaśnień.

(Godzine później. Góra Hokage na głowie Yondaime)

„Długo tu tak jeszcze będziemy siedzieć?" Przerwała tą długą cisze Kazumi.

„Już niedługo, zaraz będziemy wracać, tylko wszystko ucichnie." Odpowiedział podziwiając piękno Konohy.

„A, więc, to tutaj się ukryliście." Usłyszeli głos zza drzew za nimi.

„Coś się stało, że do nas przychodzisz Sasuke?" Zapytał blondyn.

„Od ciebie nic, mam raczej sprawe do twojej dziewczyny."

„Nie jestem jego dziewczyną." Odpowiedziała natychmiast.

„Rozumiem, ale mam, to gdzieś, przyszedłem w innej sprawie."

„Mianowicie."

„Nazywasz się Kazumi Uchiha czyż nie?" Naruto teraz spojrzał na Sasuke. „Skoro tak to, co wiesz o tragedii naszego klanu?" Blondyn jedynie westchnął na te słowa.

„Nic nie wiem i szczerze powiedziawszy nie obchodzi mnie, to." Ta odpowiedź zaskoczyła Sasuke.

„Jak, to nie obchodzi? Przecież nasi bracia i siostry zostali pozabijani przez Uchihe Itachiego."

„Sasuke przestań już." Odezwał się blondyn unosząc głos i wstając. „Przecież widzisz, że ona nie chce tego rozpamiętywać."

„Co ty możesz wiedzieć o Uchi..."

„Sasuke, Naruto ma rację." Powiedziała przerywając mu jego wypowiedź. „Teraz nie liczy się to co było, ale to co będzie, więc, jeśli pozwolisz wrócimy już do domu." Powiedziała, po czym chwyciła dwoma palcami za rękaw Naruto.

„Ale..."

„Sasuke, słyszałeś ją, ona nie chce tego słuchać." Chwile później oboje zeskoczyli z głowy Yondaime i skierowali się w kierunku domu Naruto, aby przygotować do uroczystości. Sasuke przez chwilę stał w miejscu myśląc nad słowami Kazumi, po czym również ruszył w strone swojej posiadłości. Synowi Czwartego oraz jego współlokatorce przygotowania zajęły 1,5 godziny, więc postanowili już skierować się do wieży Hokage, gdyż zostało jeszcze 30 minut do uroczystości. Szli powolnym krokiem, a wszyscy ludzie, których mijali wpatrywali się wnich jak w obrazek co ich lekko śmieszyło. Kiedy byli już na miejscu ruszyli do sali w wieży hokage, gdzie miały zebrać się wszystkie nowe głowy klanów.

************************

(W tym samym czasie w Sali, gdzie znajdują się wszystkie głowy klanów oraz Hokage)

„Spóźnia się." Przerwała cisze Sakura.

„Masz racje, ciekawe dlaczego?" Odezwała się Ino.

„Przestańcie już tak narzekać, zaaaaaaaraz pewnie przyjdzie." Powiedział Shikamaru ziewając.

„Skąd, to niby możesz wiedzieć?" Zapytała blondynka.

„Znikąd, myślałem, że jak to powiem, to się uciszycie." Wszyscy w sali zaczęli się cicho śmiać.

„Bardzo śmieszne." Powiedziała obrażona.

„Oh no już tak się nie złość Ino, to tylko niewinny żart." Rzekła Hinata.

„Ma racje, to tylko taki żarcik, więc usiądź spokojnie i czekaj napewno zaraz przyjdzie." Przemówił Chouji. Jak na zawołanie drzwi do sali otwarły się i przeszły przez nie dwie osoby. Na ich widok w szczególności wysokiego blondyna o błękitnych oczach wszystkich poza Hokage zdziwiło. A to, że przyszedł w przepięknym kimono zdziwiło jeszcze bardziej nawet Hokage była zdziwiona jego wyglądem, po czym spojrzeli na jego piękną towarzyszke w również pięknym kimono.

„Hokage-sama, przepraszamy za spóźnienie." Powiedział, po czym usiadł przy prostokątnym stole naprzeciwko Hokage, a Kazumi obok niego. Wszyscy patrzyli na tych dwoje ze zdziwieniem.

„Skoro wszyscy już się zebrali." Powstała. „To teraz oficjalnie ogłosze was Głowami swoich Klanów." Po tych słowach wszyscy powstali, a Hokage przemówiła do Głowy Klanu Inuzuka.

„Inuzuka Kiba, czy przysięgasz wywiązywać się ze swoich obowiązków jako Głowa swojego Klanu oraz robić wszystko dla dobra jego, jaki i całej Wioski Ukrytej w Liściach?"

„Przysięgam." Odpowiedział i powtórzyła ten proces z każdym z osobna zatrzymując się na Naruto.

„Namikaze Naruto, czy przysięgasz wywiązywać się ze swoich obowiązków jako Głowa swojego Klanu oraz mój zastępca w razie mojej nieobecności i robić wszystko dla dobra jego, jaki i całej Wioski Ukrytej w Liściach?"

„Przysięgam!"

„Dobrze, więc teraz przejdźmy do tej nudniejszej części ceremoni." Powiedziała żartobiliwie. Przez kolejne 2 godziny była mowa o obowiązkach jakie mają do spełnienia oraz innych tego typu rzeczach. Kiedy spotkanie zbliżało się ku końcowi Tsunade przemówiła.

„To wszystko, co chciałam przekazać. Wszyscy poza Naruto i Kazumi mogą iść na uroczystość." Kiedy wszyscy wyszli Tsunade podeszła do Blondyna oraz jego towarzyszki. „Gotowy do wygłoszenia swojego przemówienia?"

„Jestem gotów."

„Dobrze, a ty Kazumi chcesz iść zresztą, czy z nami na dach wieży, gdzie Naruto wygłosi swoje przemówienie?"

„Pójde z wami."

„Dobrze, więc chodźmy." Po paru minutach znaleźli się już na dachu, Tsunade stanęła przy barierce i krzykła. „Mieszkańy KonohaGakure!" Wszyscy spojrzeli na swoją Hokage. „Zaraz wygłosi swoje przemówienie nowa Głowa Klanu Namikaze, więc prosze was abyście ją wysłuchali." Po zakończeniu na jej miejscu stanął Naruto, popatrzył na wszystkich, wziął kilka wdechów i wydechów, po czym przemówił.

„Mieszkańcy Konohagakure no Sato, jako Głowa Klanu Namikaze, witam was w tym jakże dla nas szczęśliwym dniu, szczęśliwym, gdyż sto lat temu licząc od dziś Shodaime Hokage, Hashirama Senju założył Wioske Liścia, która trwa po dziś dzień i rośnie w siłe z każdym następnym. Módlmy się za osoby, których juz nami nie, za Sandaime Hokage, Sarutobi Hiruzena, czy też Jiraye nazywanego Żabim Mędrcem, Pustelnikiem lub też jednym z trzech Sannin, módlmy sie za takie osoby, które oddały życie w celu ochrony Wioski, módlmy się również za nowe pokolenia, za wszystkie dzieci, które w przyszłości obejmą nasze stanowiska i tak jak my teraz bronimy wioski tak one będą robiły to, kiedy my już odejdziemy z tego świata." Zrobił krótką pauze na zaczerpnięcie oddechu. „Na koniec opowiem wam o jednej z moich rozmów z 3 hokage. Podczas jednej z takich rozmów zadał mi pytanie, na które, wtedy nie znałem odpowiedzi, a pytanie to brzmiało 'Naruto, czy wiesz, kto jest królem, którego powinieneś bronić?' Nie znałem odpowiedzi tamtego dnia, ale teraz ją znam i odpowiedzią nie jest Hokage czy Lord Feudalny, królem są wszystkie nienarodzone dzieci, które musimy bronić, albowiem to właśnie one w przyszłości będą podporą dla Wioski Ukrytej w Liściach." Rozłozył ręce nieco ponad głow i powiedział. „Teraz zapraszam was wszystkich do miłej zabawy tego wieczora." Po zakończeniu przemowy zostało wystrzelonych setki jak nie tysiące fajerwerków, a tłumy ludzi krzyczały imie swojego bohatera.

************************

(W tym samym czasie, gdzieś na terenie Kraju Ognia w kryjówce pod ziemią prowadzi rozmowe dwóch mężczyzn).

„Kabuto, jak idą badania nad tą dziewczynką?" Zapytał mężczyzna o długich czarnych włosach, oczach węża i białej skórze.

„Ja właśnie przychodze w tej sprawie, przykro mi, to mówić, ale dziewczynce udało się uciec."

„Jak, to zdołała uciec?! Przecież ma dopiero 10 lat?

„Wiem i bardzo mi z tego powodu przykro."

„Skoro uciekła, to w tej chwili powinieneś jej szukać!!" Zaczął krzyczeć na swojego podwładnego.

„Hai, natychmiast wyruszam Orochimaru-sama." Po zakończeniu rozmowy wyszedł z sali.

„Cholera! Ta dziewczynka jest zbyt ważna, aby ją stracić i co najwaniejsze nie może wpaść w łapy Konohy." Powiedział sam do siebie siadając na swoim 'tronie'.

************************

(Godzine po przemówieniu Naruto o 17:30 w barze Ichiraku ramen, gdzie blondyn wraz ze swymi przyjaciółmi właśnie zasiada do stołu).

„No, a teraz gadaj, od, kiedy jesteś z Kazumi?" Zapytał Kiba od razu po zasiadnięciu do stołu.

„My nie jesteśmy parą." Opowiedział, po czym zamówił miske ramen.

„Jak to?" Zapytała Ino.

„Ehh, ktoś zrobił nam zdjęcie, kiedy jedliśmy wspólnie kolacje." Blondynka otwarła usta, żeby coś powiedzieć. „Nie miała, gdzie mieszkać, więc zaproponowałem swoją rezydencje, bo jest bardzo dużo."

„Rozumiem."

„Teraz kolejne pytanie." Naruto spojrzał na Kibe. „Dlaczego zmieniłeś nazwisko na Namikaze?"

„Ponieważ, to powinno być moje prawdziwe nazwisko, gdyż Uzumaki, to panieńskie nazwisko mojej matki." Wszyscy spojrzeli na niego i zaczeli intensywnie myśleć. Po chwili odzywa się Shino.

„Czyli jesteś spokrewniony z Yondaime tak?"

„Tak, jestem jego synem." Wszyscy otwarli szeroko swoje buzie i spojrzeli na blondyna zdziwonymi oczkami.

„Nuo cio siłem pacicie tłok na nie." Powiedział z buzią pełną makaronu.

„Że jak?" Zapytała Sakura

„No co się patrzycie tak na mnie." Powtórzył po przełknięciu makaronu. W tym momencie za Naruto pojawił się członek ANBU w masce Lwa.

„Naruto-sama mam pilną wiadomość do przekazania." Powiedział, po czym nachylił się do ucha blondyna i mu ją przekazał..

„Czy, to pewne informacje?"

„Hai!"

„Hokage już wie?'

„Została już poinformowana i kazała stawić się tobie oraz twojej straży przybocznej pod bramą za 10 minut." Odpowiedział i zniknął w kłębie dymu.

„Wybaczcie, ale obowiązki mnie wzywają." Powiedział wstając od stołu.

„Jakie obowiązki?" Zapytała Kazumi patrząc wprost w jego oczy.

„Jako Głowy Klanu." Odpowiedział z uśmiechem. „No, to do zobaczenia." Pożegnał się z przyjaciółmi wychodząc.

„Zapewne teraz będzie cały czas zalatany." Odezwała się Sakura.

„Dlaczego?" Zapytała Kazumi.

„Ponieważ Głowa Klanu Namikaze jest najwazniejszą osobą w wiosce zaraz po Hokage, gdyż Klan Namikaze jest uznawany za najpotężniejszy ze wszytkich i dlatego stoi ponad wszystkimi innymi Klanami." Wyjaśnił Shino.

„Rozumiem."

(Brama Konohy, 10 minut później)

Czwórka ANBU z maskami Lwa, Kruka, Tygrysa i Pantery czeka wraz z Hokage na ostaniego członka wyprawy. Po chwili pojawia się przed nimi Naruto w standardowym stroju Jonina.

„Skoro już jesteś, to wyjaśnie, na czym ma polegać ta misja rangi S." Wszyscy spojrzeli na nią z uwagą. „Waszym zadaniem będzie sprawdzenie, czy ci ninja skały mają wrogie zamiary, jeśli tak macie ich wyeliminować, czy to jasne?"

„Hai!" Odpowiedzieli.

„Skoro wszystko jasne możecie ruszać."

„Hai!" Odpowiedzieli, po czym znikli.

Przemierzali już las skacząc z gałęzi na gałąź od kilkudziesięciu minut, kierując się do obozu wroga. W pewnym momencie Naruto coś usłyszał i zatrzymał na jednym z drzew, po chwili, to samo uczynili ANBU.

„Czy coś się stało Naruto-sama?" Zapytał Lew.

„Cicho." Odpowiedział. Po chwili usłyszeli pisk dziewczynki po, którym nastąpił krzyk.

„POMOCY!" Natychmiast ruszyli w tamtym kierunku.

Po chwili zobaczyli jak 10 ninja z ochraniaczami Iwagakure stoi przed skuloną ze strachu dziewczynką o blond włosach trzymającą w ręce misia.

„Wy ruszycie do obozu zabić pozostałą dziesiątke, a ja rozprawie się z tymi tutaj." Rozkazał Naruto.

„Hai." Odpowiedzieli, po czym znikli, a Naruto wyjął 5 normlanych kunai oraz 3 z wybuchowymi notkami. Wybuchowe kunaie rzucił między ninja skały, które wybuchły zabijając pięciu z nich. W pozostałą piątke rzucił wcześniej dodając do nich chakre wiatru pięcioma kunaiami. Dwóch z nich trafił zabijając na miejscu kolejnych dwóch ciężko ranił, a ostatni zrobił unik.

„Kim jesteś?" Zapytał ten, który uniknął ataku.

'Zapewne przywódca.' Pomyślał, po czym odpowiedział na pytanie. „Nazywam się Naruto Namikaze, Jonin Konohagakure."

„Rozumiem, ale niestety będziesz musiał tutaj zginąć, gdyż nie możemy pozwolić abyś pokrzyżował nasze plany."

„Przykro mi, ale raczej..." Zniknął, pojawiając się za jednym z nich. „...Wy zginiecie." Dokończył swoją wypowiedź i wysłał kolejnego z nich w zaświaty. „Zostało dwóch."

„A niech cie!" Krzyknął ninja Iwagakure rzucając się na blondyna.

„Idiota." Powiedział Naruto wbijającu mu rasengana w brzuch. Uderzenie było tak potężne, że rozpołowiło go na 2 części obryzgując krwią twarz oraz kamizelke blondyna.

Katon: Goukakyou no Jutsu." W strone Namikaze poleciała wielka kula ognia.

Suiton: Sujinheki." Wypluł z ust wielkie ilości wody w strone Jutsu przeciwnika tworząc wodną fortyfikacje, która obroniła go przed ogniem.

Katon: Hiuchi Yagura." Wypowiada Ninja Iwa tworząc przed Naruto wielką ściane ognia, po czym tworzy kilka pieczęci mówiąc. „Fuuton: Senpuken." W strone blondyna poleciała wielka burza ognia, która spopielliła część okolicy.

„To koni..."

Hyoton: Hogo aisudōmu." Powiedział Naruto wokół, którego wytworzyła się Kopuła ochronna z lodu. Po chwili lodowa tarcza znikła.

Katon: Gouka Mekkyaku." Wypowiedział, tworząc ogromną fale ognia lecącą w strone blondyna.

Fuuton: Rasengan." Powiedział tworząc w prawej ręce rasengana z niewielkim shurikenem z wiatru. „Suiton: Hahonryu." W drugiej ręce stworzył pobrana z powietrza wode spiralnie obracającą się w niej, po czym złączył obydwie rece mówiąc. „Gufu Suika no Jutsu." I stworzył ogromne tornado wodne, które osłoniło go przed Jutsu przeciwnika. Technika Naruto była tak potężna i tak wielka, że widać ją było, aż w Konoha.

************************

(Chwile wcześniej w Konoha.).

Do Hokage podchodzi Sakura wraz z resztą pytając.

„Hokage-sama możemy wiedzieć na jaką misje wysłałaś Naruto?" Tsunade po chwili namysłu odpowiada.

„Jeśli się o niego martwicie, to bezpodstawnie nic mu nie gro..." Nie dokończyła gdyż usłyszała krzyk jednego z mieszkanców.

„Patrzcie." Powiedział wskazując palcem w strone gdzie udał się blondyn. „Co to jest?"

„Hokage-sama, czy to tam..."

„Tak, to tam udał się Naruto." Powiedziała, po czym ogłosiła. „Wszystkie obecne głowy klanów mają się udać w strone pola bitwy Namikaze Naruto." Podeszła do Kazumi. „Jeśli chcesz iść to chodź ja równiez się tam udam." W ciągu 10 minut ruszyli na pomoc swojemu przyjacielowi.

 ************************ 

(Miejsce walki) 

„Jesteś niebywale potężny jak na tak młody wiek." Przemówił po opadnięciu pary ninja Skały.

„Dziękuje ty również jesteś bardzo silny." Powiedział, po czym zapytał. „Czy możesz wyjawić mi swoje imie?"

„Dobrze, nazywam się Taiseki Juu Kapitan oddziałów specjalnych Iwagakure." Odpowiedział i również zadał pytanie. „A, czy ty możesz powtórzyć swoje imie?"

„Słyszałem o tobie, jesteś znany z posługiwania sie wodnymi technikami tam, gdzie jej nie ma, mówi się nawet, że jesteś w tym lepszy od Nidaime Hokage Tobiramy Senju." Powiedział, a po chwili odpowiedział na pytanie. „Nazywam się Namikaze Naruto, Lider Joninów z Konohagakure."

„Namikaze? Czyżbyś był jakoś spokrewniony z Żółtym Błyskiem?"

„Żólty Błysk, to mój Ojciec." Na twarzy Taisekiego wyskoczyło zdziwienie.

„Naprawde? Chociaż nie ma się co dziwić jesteście jak dwie krople wody."

„Spotkałeś mojego Ojca?"

„Tylko raz, wtedy właśnie zrozumiałem, że na tym świecie istnieją ludzie, których pokonać się nie da nieważne jak bardzo, by się próbowało." W tym momencie z lasu przed Naruto wyskoczyło czterech ANBU, których wysłał do zniszczenia obozu wroga.

„Naruto-sama, informuje, że misja zakończyła sie sukcesem." Powiedział kobiecym głosem ANBU w masce Kruka.

„Dobrze."

„Czy, nim też mamy się zająć?" Zapytał ANBU w masce Pantery.

„Nie, to ja z, nim walcze wy się nie wtrącajcie." Rozkazał, po czym dodał. „Weźcie tą dziewczynke i zanieście ją do Konohy."

„Dobrze." Odpowiedzieli i szybko podbiegli do dziewczynki o blond włosach, błękitnych oczach w białej zakrwawionej sukience. Dziewczynka miała zabandażowane nadgarstki u rąk oraz kostki u nóg. Bandaże były przesiąknięte krwią. ANBU wzieli ją ze sobą, po czym znikli udając sie w strone Konohy.

„Teraz jesteśmy sami i nikt nam nie przeszkodzi." Powiedział Naruto.

„Ciesze się, że moge walczyć z Synem Żółtego Błysku."

„Ja również ciesze się, że walcze z kimś, kto przeżył walke z moim tatą."

Fuuton: Daitoppa." W strone blondyna pomkneła potężna fala powietrza.

Doton: Doroku Gaeshi." Przed Namikaze wyrosła duża ściana ziemi, w którą uderzył potężny podmuch powietrza, a nad ziemie wzbiły się wielki ilości pyłu. Kiedy kurz opadł można było zobaczyć zniszczoną tarcze z ziemi oraz rannego w lewe ramie Naruto przyklękającego na jednym kolanie.

„Przeżyłeś ten atak, gratuluje."

„Dzięki, a, czy ty przetrwasz ten?" Zapytał tworząc dwa klony. Po chwili cała trójka zaczeła tworzyć pieczęcie, po czym jednocześnie krzykli.

Fuuton: Mugen Saijin Daitoppa." Z ust klona Naruto po lewej wystrzelił silny strumień powierza.

Kaeru no abura." Z ust Naruto wystrzelił olej.

Katon: Ryuuka no Jutsu." Z ust klona Naruto po prawej wystrzeliła ogromna oraz potężna fala ognia. Wszystkie trzy techniki złączyły się w jedną tworząc dosłownie piekło na ziemii. Obszar o szerokości 150 metrów oraz 500 metrów długości płonie pokazując nam iście piekielne widoki.

„PUFF." Klony znikły.

„Mam nadzieje... Że, to go... Wykończyło." Powiedział dysząc ciężko Naruto. W tym momencie za Blondynem pojawia się Kazumi wraz z Ino, Kibą, Hinatą, Shino, Shikamaru, Choujim i Sasuke.

„Co tu się u diabła stało?" Zapytała Kazumi patrząc na efekty Jutsu Naruto, po czym na niego samego.

„Hejka." Przywitał się swoim firmowym uśmiechem numer 6. „Co tu robicie?" Zapytał siadając na ziemi.

„Zauważyliśmy jakieś wodne Jutsu z wioski i natychmiast ruszyliśmy w tą strone." Powiedziała Ino.

„Miło z waszej strony."

„Tylko tyle masz do powiedzenia?" Zapytał Sasuke.

„A co chcecie jeszcze usłyszeć."

„To co tu sie stało."

„Jednym słowem trafiłem na silnego przeciwnika, który był bardzo wymagający." Firmowy uśmiech numer 3.

„Hehe, a ty jak zwykle w dobrym humorze jak widze." Usłyszeli głos z lewej strony w którą po chwili spojrzeli.

„Kakashi-sensei." Odezwała się Hinata.

„Yo Kakashi, co tu robisz." Odezwał się blondyn

„Byłem na spacerze poza wioską, kiedy nag..." Przerwała mu blondwłosa.

„Zwracaj się z szacunkiem do swojego sensei Naruto."

„Ino spokojnie przecież ma tą samą range co ja." Wszyscy spojrzeli na niego ze zdziwieniem poza Shikamaru. „No właściwie, to jest on Liderem Joninów, więc, to ja powinienem zwracać się z szacunkiem do niego." Zdziwienie urosło.

„Nawet nie próbuj." Powiedział pokazując na niego palcem.

„Ale dlaczego Naruto-san?"

„Grrrrrrrr." Zawarczał na niego. W tym momencie w płomieniu wytworzyła się kula wody, która rozprysła się na wszystkie strony gasząc 1/3 ognia i tworząc sporo pary wodnej.

„Wy se chyba jaja robicie." Powiedział wstając na równe nogi Naruto. Po chwili dało się zobaczyć jak z pary wodnej wychodzi Taiseki. Kiedy się zbliżył widać było, że ma poparzoną część twarzy, całe prawe ramie, lewą ręke od dłoni do łokcia, lewą noge od kolana w dół oraz część brzucha.

„To było niesamowicie potężne Jutsu." Powiedział ciężko oddychając. „Zaprawde jesteś synem Żółtego Błysku, ale pozwól mi zademonstrować moją najsilniejszą wodną technike."

„Chyba gorzej być nie mogło."

„Co zamierzasz zrobić?" Zapytał Kakashi.

„Jeszcze nie wiem."

Suiton: Senshokuko." W strone Naruto oraz Jego przyjaciół pomkneła gigantyczna fala wody, na której płyneło tysiące rekinów.

„Cholera, a, jednak." Powiedział, po czym przykucnął skłądając ręce w pieczęć Węża i mówiąc. „Mokuton Hijutsu: Jukai Kotan." Przed Naruto oraz Jego przyjaciółmi z ziemi zaczęły wyrastać drzewa, które stawały się coraz większe i większe, w końcu dorównując wysokości fali wodnej. Po chwili Wodna fala uderzyła o zapore z drzew roztrzaskujące się o nią i ją niwelując. Wszyscy, patrzylil z podziwem, zdziwieniem oraz strachem na to, co właśnie zrobił Naruto.

„Naruto jak ty..." Przerwała widząc jak blondyn upada nieprzytomny na ziemie.

„Naruto! Hej... Hej Naruto!!" Wszyscy krzyczeli, ale do niego nic już nie docierało.


C.D.N 
Zobacz serwisy INTERIA.PL